Komesa trzy razy, proszę!

Grudzień zeszłego roku był bardzo trudnym okresem – co weekend premiera z browarów rzemieślniczych, regionalni gracze też rzucili co nieco na rynek, a do tego nawet koncerny zaczęły warzyć seasonal beers czy też po naszemu – piwa okazjonalne. Naprawdę, zarówno portfel jak i wątroba mogły solidnie ucierpieć.

W to szaleństwo włączył się też browar Fortuna, który zaoferował nam pod koniec roku bardzo zacny zestaw trzech Komesów, do którego dla chętnych dorzucał stylowe szkło – solidny, półlitrowy puchar (wreszcie będzie w co wlewać krzepkie domowe piwa z półlitrowych butelek). Puchar to miły dodatek, ale co mamy w zestawie? Poza znanym i lubianym porterem bałtyckim mamy dwóch przedstawicieli belgijskiej tradycji – Komes Podwójny Ciemny, czyli chyba drugi na polskim rynku dubbel oraz swojsko nazwany tripel – Komes Potrójny Złoty.

Wszystkie trzy piwa to przedstawiciele stylów należących do smakowej wagi przynajmniej średniej, do tego alkoholowo również do ułomków nie należą, więc stanowią nie lada wyzwanie przy degustacji. Do tego dochodzi jeszcze ważniejsza kwestia, a mianowicie wiek tak mocnego piwa. O ile nie każde piwo zyskuje z wiekiem o tyle są piwa, które zbyt młode nie będą w stanie rozwinąć w pełni skrzydeł. Browar Fortuna w pełni tego świadom, zachęca do przetrzymania butelek w bezpiecznym miejscu i ustawia okres przydatności do spożycia na 18 miesięcy. Mając to wszystko na uwadze rozłożyłem sobie degustację w czasie nie dość, że podszedłem do Komesów na raty, to również jeden komplet zachomikowałem na lepsze czasy.

Komes - Dubbel

Komes – Dubbel

Zacznijmy od dubbla, czyli Komesa Podwójnego (15°P, 7% alk.) – w aromacie wyraźny ciemny słód, karmelowość, lekka cierpkawość i owocowość, a do tego wszystkiego delikatnie wyczuwalny alkohol. Piana niemal biała, raczej skromna, dosyć szybko opadła do cienkiej obrączki. Wrażenia optyczne znacząco poprawia bardzo ładny, rubinowy kolor. W smaku już bardziej wyczuwalny alkohol, karmelowa słodowość, nieco delikatnej paloności i coś jakby posmaki kojarzące się z orzeszkami koli (?). Po ogrzaniu, o które nie trudno, w końcu takie piwo pije się raczej niespiesznie, zdecydowanie zbyt słodkie i kleiste. Mam wrażenie, że jest na poziomie przeciętnego belgijskiego klasztorniaka.

Komes - Tripel

Komes – Tripel

Kolejny zawodnik czyli Potrójny Złoty, zgodnie z wymaganiami stylu jest zdecydowanie mocniejszy, bo przygotowany z brzeczki o zawartości ekstraktu na poziomie 19°P co dało solidne 9% alkoholu, czyli całkiem rozsądne odfermentowanie. Tym razem zapach jest bardzo charakterystyczny i nie do pomylenia – kwiatowy, nieco miodowy, słodkawo-słodowy, z wyczuwalnym alkoholem. Do tego biała piana, o takich samych cechach jak w Podwójnym. Tym razem kolor, zgodnie z nazwą to ładne, ciemne złoto. Smak w pełni zgodny z zapachem, jednoznacznie przywołujący belgijskie skojarzenia – kwiaty, słodowość, niestety, nieco zbyt wyraźna obecność alkoholu, z którego po ogrzaniu zaczynają wychodzić rozpuszczalnikowe posmaki.

Komes - Porter

Komes – Porter

Na sam koniec został nam bliższy geograficznie styl czyli Porter Bałtycki o najbardziej imponujących parametrach z całej trójki – 21°P i 9% alkoholu. W zapachu wyraźnie wyczuwalna spalenizna ciemnych słodów, nieco kawy, a do tego wyraźny alkohol. Piana tym razem jest ciemnobeżowa i obfita, szybko zanikająca do cienkiego wianuszka. Piwo jest smoliście czarne, bez najmniejszych przebłysków koloru, nawet pod silne światło. Smak, podobnie jak zapach jest zdominowany przez silną spaleniznę obecną od samego początku, zyskującą tylko na sile, aż do finiszu. Ten silny smak jest nieco łagodzony przez pozostałości słodyczy i nieco gładkiego alkoholu. Stosunkowo mocno nagazowane i sprawiające wrażenie dziwnie „rzadkiego”.

Podsumowując, mam wrażenie, że każdy z Komesów ma spory potencjał, ale na tę chwilę żaden nie powala jakością. Liczę, że są to jeszcze zbyt młode piwa i po prostu wymagają czasu, aby wszystkie smaki nieco się ułożyły i wygładziły. Nie mam doświadczenia z leżakowaniem piw przefiltrowanych, pozbawionych drożdży w butelce (taki jest Porter) i mam nadzieję, że mogę spodziewać się zauważalnych zmian w smaku. W przypadku Podwójnego i Potrójnego oczekuję znaczących i pozytywnych zmian w smaku jako, że zgodnie z zapewnieniami Fortuny oba są refermentowane w butelce, więc drożdże mogą nadal po cichu pracować nad smakiem piwa. Tak więc, trzech Komesów musi cierpliwie poczekać na kolejną degustację co najmniej rok.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *