Imperial IPA – Grand Champion 2013

Minął szósty grudnia, data dla wielu polskich piwoszy będąca prawdziwym świętem piwa – premiera Brackiego Grand Championa, czyli uwarzonego na dużą skalę w Browarze Zamkowym zwycięskiego piwa, best of show Konkursu Piw Domowych 2013. Tegoroczny zwycięzca to prawdziwe wyzwanie, zarówno dla konsumenta jak i dla piwowara. Imperial IPA to bardzo mocno chmielone i wysoce ekstraktywne piwo, więc niełatwe zarówno technologicznie jak i smakowo. Jakby tego było mało, to po raz pierwszy w historii warzenia Grand Championa w cieszyńskim browarze zastosowano chmielenie na zimno. Jest to też drugie w Polsce uwarzone piwo w tym stylu, pierwszym było doskonałe Imperium Atakuje z browaru Pinta.

Imperial IPA czyli „podkręcone” India Pale Ale to stosunkowo młody styl, wywodzący się z USA, gdzie najprawdopodobniej w latach dziewięćdziesiątych ubiegłego wieku, powstały pierwsze komercyjne piwa będące bardziej alkoholowymi i mocniej nachmielonymi odmianami IPA. Nazwano je double lub imperial IPA czyli, stare, poczciwe IPA, ale „bardziej” pod każdym względem. Ustalenie pioniera, jak zwykle, nie jest łatwe, palma pierwszeństwa prawdopodobnie w równym stopniu przysługuje Johnowi Maierowi z browaru Rogue jak i Vinniemu Cilurzo z browaru Blind Pig. Obaj panowie w początku lat dziewięćdziesiątych uwarzyli pierwowzory tego stylu – co ciekawe, w przypadku Blind Pig głównym powodem uwarzenia takiego piwa był wysłużony sprzęt jakim w tym czasie dysponował ten browar – w piwach o bardzo intensywnym smaku i aromacie łatwo ukryć wszelkie wady procesu technologicznego. Pierwsze próby zostały przyjęte na tyle pozytywnie, że już w 2003 roku Great American Beer Festival uznał IIPA za pełnoprawny styl. Od tego czasu styl zyskiwał co raz bardziej na popularności.

Grand Champion 2013

Grand Champion 2013

Degustację tegorocznego Grand Championa opóźniłem sobie o jeden dzień ze względu na trudności zaopatrzeniowe. O ile samo piwo kupiłem bez większego problemu w moim ulubionym sklepie piwnym, to z dedykowanym szkłem był już większy problem. Na szczęście zdobyłem bardzo stylowego shakera w jednej z okolicznych Piwiarni Warki w sobotni poranek. Shaker jest niemal idealny – wykonany z dosyć dobrej jakości szkła, nie „plastikowego”, o nad wyraz dobrze dopasowanej pojemności amerykańskiej pinty, czyli 473 ml. Taka pojemność pozwala wlać zawartość niemal całej butelki bez przelewania osadu drożdżowego. Jedynego czego mu brakuje to graweru na dnie, który pozwalałby na równomierne uwalnianie gazu z piwa i podtrzymywanie piany.

Grand Champion 2013

Grand Champion 2013

Już po otwarciu butelki pojawia się wyraźny iglasto-owocowy zapach. Silnie ananasowe zapachy, nieco owocowych estrów, a w tle ciut słodowości i karmelowości. Piana skromna, biała, o dosyć drobnych i równomiernych pęcherzykach, zanika dosyć szybko do skromnej obrączki, delikatnie oklejającej szkło. Bardzo przyjemny, ciepły kolor ciemnego złota, nieco opalizujący. W smaku nad wyraz zrównoważone, początkowo słodowe i owocowe, nieco kleiste, by po chwili pojawiła się zdecydowana goryczka z delikatną żywicznością przy ciągłej obecności słodowo-owocowej podbudowy. Niestety, jest dosyć wyraźnie wyczuwalny alkohol, a goryczka wyraźna w finiszu, jest co prawda nie zalegająca, ale nieco szorstkawa, niezbyt przyjemna. Piwo jest zdecydowanie pełne, wręcz tęgie, a jednak ze stosunkowo lekkim finiszem. Słabo wysycone i tak naprawdę smakowo pijalne. Jednak przy takiej zawartości alkoholu (8,5%) dla mnie ta amerykańska pinta jest w zupełności wystarczającą objętością.

Według Grupy Żywiec już cała objętość piwa została sprzedana i wyjechała do sklepów i lokali, więc nie ma co czekać i warto kupić przynajmniej dwie butelki. Jedną do spożycia na świeżo, drugą do przeleżakowania. Mam nadzieję, że za parę miesięcy alkohol nieco bardziej się uleży i piwo będzie jeszcze przyjemniejsze.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *