Świąteczne nieumiarkowanie

Piwne święta

Piwne święta

Święta, święta i po świętach, a zostają nam po nich wspomnienia zwykle w postaci dodatkowych kilogramów, bo jedną z najbardziej powszechnych tradycji świątecznych jest nieumiarkowanie, zarówno w jedzeniu jak i piciu. A skoro mowa o piciu to od razu przychodzą do głowy piwa świąteczne, ewentualnie zimowe. W tym roku polskie browary, przynajmniej pod względem asortymentu, zadbały o piwoszy i na rynku pojawiło się przynajmniej kilka piw z zimowo-świątecznej okolicy.

AleBrowar - Saint No More

AleBrowar – Saint No More

Na pierwszy ogień poszło, jeszcze przed Wigilią, christmas ale uwarzone przez AleBrowar, czyli dosyć głośno zapowiadane Saint No More. Jak zwykle w przypadku tego browaru oprawa stoi na wysokim poziomie – etykieta w zgodzie z przyjętą estetyką ukazuje nam mocno nietradycyjnego Mikołaja, mającego chyba najbliżej do bohatera filmu „Bad Santa”, do tego kartonowe pudełka na butelki i filmik ukazujący rzeczonego nie-świętego w akcji. W butelce natomiast czeka na nas piwo o 6,2% alkoholu uzyskanych z 16° Plato, więc zdecydowanie treściwe i dosyć mocno alkoholowe, jednak na prawdziwy „zimowy grzejnik” to chyba jednak nieco za mało. Spróbujmy.

Po nalaniu wita nas ciemny, czekoladowo-waniliowy, słodki zapach. Do tego spora, drobna, beżowa piana, niestety szybko zanikająca, zostaje w postaci krążka delikatnie oklejającego szkło. Piwo jest zdecydowanie mętne i ciemnobrązowe, wręcz brunatne.
Smak ciekawy i jak na AleBrowar, zdecydowanie zaskakujący – początkowo wyraźnie słodkawy z czekoladowymi posmakami, delikatnie alkoholowy, minimalnie goryczkowy, jednak dominuje czekoladowa słodycz z dodatkiem wanilii. Raczej nie wyczuwam miodu, który jest jednym ze składników, natomiast pojawia się posmak, który chyba nadały płatki dębowe. Podobne wrażenia miałem przy piwie znajomego leżakowanego z płatkami.

Podsumowując – całkiem ciekawe, nietypowe jak na ten browar piwo, delikatne, słodkawe, zrównoważone.

Kolejny wyrób okolicznościowy to koncernowa edycja limitowana czyli „samo zuo” – Książęce Korzenne, specjalnie przygotowany czwarty element kolekcji Książęcego. Tym razem, zgodnie z nazwą, sezonowość zdecydowanie nie ma pochodzić od mocy i tęgości piwa – mamy tutaj 13,5°P odfermenowanych do 5,0% alkoholu, więc tak naprawdę chyba poniżej średniej alkoholowej dla Kompanii Piwowarskiej. Aromat potwierdza oczekiwania – zdecydowanie przyprawowy, nieco „selerowy” przez co przywołuje skojarzenia z kolendrą, piernikowy, na pewno cynamon, chyba trochę goździków. Piana biała, niezbyt obfita, bardzo szybko zanika praktycznie bez śladu. Kolor piwa delikatnie bursztynowy, nieco jak niezbyt mocna herbata z dodatkiem miodu. W smaku zgodne z zapachem – głównie przyprawowy, goździkowo-selerowy, słodkawo-miodowy, poprawny jednak bez żadnych zachwytów. Raczej nie powtórzę doświadczenia, chyba, żeby sprawdzić jak się spisze jako podstawa do grzańca. Przy takiej przyprawowości może być ciekawie.

Czarnków - Grudniowe

Czarnków – Grudniowe

Kolejne piwo to wyrób jednego z browarów regionalnych – Grudniowe z Czarnkowa, uwarzone na miodzie wrzosowym. Piwo sprzedawane jest w butelce o imponującej jak na polskie warunki objętości 0,75l z zamknięciem pałąkowym czyli w swojskiej krachli. Do tego gustowna etykieta w spokojnej, beżowej kolorystyce i krawatka będąca jednocześnie „plombą” na pałąku. Niestety, pozytywne wrażenie psuje nieco tekturowy kartonik, w którym znajdowała się butelka – pomysł bardzo dobry, jednak wykonanie nieco szwankuje na skutek pewnej siermiężności kartonika.
Opakowanie na bok, co w środku? Poza tym, że 14,1°P i 5,6% alkoholu, to sądząc po zapachu jakiś koncentrat miodowy – aromat bardzo słodki i całkowicie zdominowany przez miód, szczerze mówiąc nie wiem czy wrzosowy. Co ważne, zapach jest raczej naturalny, nie wyczuwam charakterystycznej sztuczności aromatów obecnej w niektórych piwach miodowych. Do tego jasno beżowa, nierówna piana, szybko znikająca bez żadnego śladu swojej obecności. Za to bardzo przyjemny kolor – ciemnobursztynowy, z rubinowymi przebłyskami światła. Smak w pełni zgodny z zapachem – miodowa słodycz w wielkich ilościach, tłumiąca cokolwiek innego. Dopiero w późnym finiszu pojawia się intrygująca gorzkawość, zdecydowanie nie pochodząca od chmielu, bardziej kojarząca mi się z charakterystyczną ostrą gorzkością miodu gryczanego. Czyżby wrzosowy miał podobny posmak? Na skutek takiej dominacji miodu w tym piwie najciekawszy jest początek i koniec – opakowanie i posmak.

Het Anker - Świąteczne

Het Anker – Świąteczne

Na sam koniec opisu idzie piwo zagraniczne, zachomikowane i dojrzewające od zeszłorocznych świąt, kupione już w poświątecznej cenie w Brukseli. Świąteczna wersja piwa Gouden Carolus z browaru w Mechelen, która dla mnie była zwieńczeniem wigilijnej kolacji. Podobnie jak Grudniowe zapakowane w butelkę 0,75l, jednak zamiast „porcelanki” solidnie zamknięte korkiem i zdecydowanie mocniejsze bo zawierające aż 10,5% alkoholu, którego tak naprawdę w ogóle nie czuć. Aromat można określać na wiele sposobów – słodki, karmelowy, złożony, owocowy, nieco waniliowy, likierowy, ale na pewno nie alkoholowy. Do tego beżowa, drobna, gęsta i jednorodna piana, niestety szybko opadająca do cienkiego kożuszka, a nawet pierścionka. W kolorze ciemno-brązowe, z góry butelki klarowne, potem już nieco mętnawe od drożdży.
Smak jest zgrany z zapachem – równie złożony i wyrazisty, mocny – słodki, karmelowy, mocniej waniliowy, owocowy, nieco rodzynkowy, może odrobinę wiśniowy. Do tego złożonego i intensywnego smaku dochodzi delikatne nasycenie oraz świetna konsystencja i odczucie gęstości i gładkości w ustach. Pomimo tych wszystkich cech stosunkowo łatwe w konsumpcji, nie przeładowuje kubków smakowych i zachęca do kolejnych łyków, co przy niemal praktycznie niewyczuwalnym alkoholu, może być bardzo zdradzieckie i znacząco utrudnić uczestnictwo w pasterce. Już teraz żałuję, że nie mam kolejnej butelki, która mogłaby leżakować do przyszłych świąt.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *