Imperium atakuje czyli co zawdzięczamy carom

To piwo bardzo chciałem spróbować ale długo mi się nie udawało – najpierw problemy ze znalezieniem w sklepach/knajpach, potem gdy już zdobyłem jedną, samotną butelkę, z powodu upalnej pogody jakoś nie było okazji aby do niego podejść. Sytuacja zmieniła się gdy w Białej Małpie przy końcówce beczki z Atakiem Chmielu barman powiedział „Podpinamy Imperium Atakuje!”.

Skąd wzięło się imperium w nazwie i dlaczego niekoniecznie nawiązuje do „Gwiezdnych Wojen”? Istnieje grupa piwa, należących do różnych stylów, które są określane jako piwa imperialne, charakteryzujące się tym, że są mocniejsze, większe, pełniejsze niż ich „standardowe” odpowiedniki.
Pierwszym piwem imperialnym był Russian Imperial Stout, do którego powstania ponoć przyczynił się Piotr Wielki i jego podróż do Anglii, gdy polubił angielskie stouty i zamówił dostawę na swój dwór w Petersburgu. Pojawił się problem podobny do tego, jaki przyczynił się do powstania IPA – piwo po długiej podróży nie nadawało się do picia. Aby zwiększyć trwałość i przygotować piwo do długie podróży, znacząco zwiększono zawartość alkoholu i nachmielenie. W ten sposób powstało trwałe piwo, które mogło przetrwać długi transport bez zepsucia oraz prawdziwie godne władców Imperium Rosyjskiego. Obecnie, przydomek „Imperial” nadawany jest piwom o „podkręconych” parametrach i mamy w ten sposób Imperial IPA, Imperial Porter, czy nawet Imperial Witbier.

Pinta - Imperium Atakuje

Pinta – Imperium Atakuje

Imperium Atakuje to imperialna IPA przygotowana przez Pintę w marcu tego roku o imponujących parametrach – 19,1° Plato i 7.8% alkoholu. Czy udało się zapewnić również odpowiednią obfitość wrażeń organoleptycznych?

Zgodnie z oczekiwaniami mamy bardzo intensywny aromat chmielu, uderzający od razu w nozdrza, z lekko wyczuwalnym zapachem toffi. Chmiel bardzo świeży, nieco kwiatowy, po ociepleniu bardziej wyczuwalny zapach słodowy, nieco później jeszcze wyraźnie iglasty. Gęsta, lekko kremowa piana, nalana z butelki dosyć szybko opada do cienkiej, gęstej warstewki, przy piwie nalanym z beczki utrzymuje się dłużej i mocniej obkleja szkło. Kolor piwa ciemnomiedziany, wpadający w brąz, nieco herbaciany.
Smak podobnie do zapachu – bardzo intensywny, ale jednocześnie zrównoważony, chmielowo-słodowy z nutką toffi, która pojawiła się w zapachu. Po krótkiej chwili agresywnie atakuje mocna goryczka pozostająca do bardzo długiego finiszu. Goryczka nieco żywiczna, może z tego powodu też pojawia się wrażenie oleistości i obklejania ust. Alkohol niemal niewyczuwalny w smaku. Bardzo gęste, ciężkie piwo, zapewniające intensywne wrażenia smakowe i zapachowe, a mimo tego bardzo zrównoważone i zachęcającego do kolejnego.

Chyba najlepszym dowodem na to, że to naprawdę „pijalne” piwo jest fakt, że przypadło do gustu znajomym piwoszom, którzy mają „normalne” podejście do piwa i nie trenowali swoich kubków smakowych na piwach ekstremalnych smakowo.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *