Angielskie Śniadanie – czyli smacznie i pożywnie

Angielskie Sniadanie - w tle Pinta

Angielskie Sniadanie – w tle Pinta

Angielska kuchnia w popularnej opinii nie ma się czym pochwalić i jednym z dowodów ma być tradycyjne angielskie śniadanie, jako przykład na nieapetyczne danie. W rzeczywistości, po skosztowaniu prawdziwego, pełnego angielskiego śniadania, okazuje się, że jest ono zarówno pożywne jak i smaczne.
Podobnie jest z angielskimi piwami. Zamiast wyobrażeń o nijakich i płaskich piwach, znajdujemy piwa bardzo dobrze zharmonizowanie, nie przytłaczające jednym wybijającym się smakiem, lekko nagazowane. Jednym słowem – doskonałe piwa sesyjne. Zapotrzebowanie na takie piwa wynika z tradycyjnego sposobu spożycia piwa w Anglii, gdzie zdecydowaną większość piwnej produkcji sprzedaje się w pubach. Takie miejsce spożycia wymaga właśnie bardzo pijalnego piwa, które można wypić w większych ilościach w trakcie kilkugodzinnego spotkania i rozmowy ze znajomym i stałymi bywalcami, bez negatywnego wpływu na jakość tejże rozmowy.
Stąd też obecność takiego stylu jak bitter we wszelkich swoich odmianach (ordinary, special, extra special) spełniających powyższe warunki. Zobaczmy czy „Angielskie Śniadanie”, którym niedawno uraczyła nas Pinta jest zarówno smaczne i pożywne jak angielskie śniadanie, a jednocześnie jest dobrym extra special bitterem.

Pinta - Angielskie Śniadanie

Pinta – Angielskie Śniadanie

Aromat piwa to wyraźny angielski chmiel, nieco kwiatowy, trawiasty, łagodny z delikatnie wyczuwalną słodowścią, bardzo przyjemny. Piana, niebyt obfita, opadająca do cienkiej warstwy, jednak zostawia wyraźne ślady na szkle. Kolor piany to delikatny, jasny beż, „off-white” jakby zapewne powiedzieli Anglicy. Natomiast piwo jest zdecydowanego, ciemno-miedzianego, herbacianego koloru. W smaku wyraźnie goryczkowe, od samego początku do finiszu, jednak w różnym stopniu. Początkowo goryczka jest łagodzona przez delikatną słodowość jak i kwiatowy smak chmielu, potem im bliżej końcówki tym bardziej zdecydowana i wyraźna, jednak ciągle łagodna, pozbawiona nieprzyjemnych wrażeń, jak „ściąganie” języka. Zgodnie ze stylem łagodnie wysycone i pełne, treściwe, a jednak nie zapychające.

Krótko mówiąc, Pinta uraczyła nas bardzo przyjemnym, smacznym i pijalnym piwem, zachęcającym do sięgnięcia po kolejną pintę. Po raz pierwszy udało mi się je spróbować w trakcie wieczornej premiery w katowickiej Białej Małpie kiedy to przez cały wieczór trudno mi było rozstać się z Pintowym bitterem. Szklanka bardzo szybko traci swą zawartość i mocno zachęca do szybkiego uzupełnienia. Pinto, cel w pełni osiągnięty!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *