Amber Boy – zaległości z Ale Browaru

Amber Boy jest z nami już od pewnego czasu i według zapewnień jego twórców zawzięcie walczy z piwną nudą. Pojawił się na rynku wraz z „Słodką Krową”, jako kolejna partia, zaraz po premierowej, produktów z AleBrowaru. Po udanym debiucie i zaprezentowaniu tak dobrych piw jak Black Hope oczekiwania były spore. Sweet Cow okazało się solidnym, smacznym piwem, jednak bez żadnych rewelacji, a jak to wygląda przy „Bursztynku”?

Amber Boy w Białej Małpie

Amber Boy w Białej Małpie

Przy pierwszym kontakcie z premierową warką było dosyć spokojnie – pijalne, smaczne, ale bez zachwytów. Jednak to co mi się bardzo podoba u załogi AleBrowaru to wprowadzanie poprawek do swoich receptur i słuchanie głosu ludu. W ten sposób, kilka miesięcy po premierze pojawił się Amber Boy w wersji drugiej. Co się zmieniło i jakie wrażenia?

AleBrowar - Amber Boy

AleBrowar – Amber Boy

Niezmienna pozostała oprawa, czyli jak przystało na AleBrowar – zaczepno-żartobliwa, o charakterystycznej, komiksowej kresce. Można nie lubić, ale cieszy konsekwencja i jednolitość stylu oraz drobne smaczki, jak na przykład zmienny motyw krawatki. Poza „Bursztynkiem” na etykiecie tradycyjnie pełen zestaw informacji – 12° Plato, 30 IBU oraz 5% alkoholu. Do tego na kontretykiecie historyjka o zabijaniu piwnej nudy i pełny spis surowców użytych do produkcji.

AleBrowar - Amber Boy

AleBrowar – Amber Boy

Po nalaniu, nie da się nie zauważyć intensywnego chmielowego aromatu – mocny i wyraźny, żywiczno-grejpfrutowy zdecydowanie dominujący wrażenia olfaktoryczne. Przez tę nawałę próbuje się nieśmiało przebić ciemny słód. Pod zapachem mamy lekko beżową, gęstą, dosyć jednorodną pianę o średniej wielkości pęcherzykach, która zostaje z nami do samego dna szklanki w postaci cienkiego kożuszka i gęstej koronki na ściankach. Wydaje mi się, że akurat piana jest niezawodna w piwach AleBrowaru. Piwo jest nieco mętnawe, ciemnobursztynowe, lekko herbaciane. Smak zdecydowanie idzie w parze z zapachem – wyraźnie chmielowy, żywica, ponownie grapefruit, mocna goryczka. W smakach chmielowych pomimo wyraźnej owocowości dominuje iglastość. Gdzieś w głębi, solidnie ukryty, lekko wyczuwalny znajduje się ciemny słód, odrobina karmelu. Wysycenie delikatne, jako całość piwo przyjemne, jednak dla mnie zbyt mocno skrzywione w stronę chmielu. Wiem, że taki styl i tak trzeba, jednak nie obraziłbym się za nieco więcej balansu. Co jednak najważniejsze to, że piwo po modyfikacjach i wprowadzeniu intensywnego chmielenia na zimno zyskało na charakterze i jest zdecydowanie ciekawsze od pierwszej wersji.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *